Piątek, 19 lipca
Wincenty, Wodzisław, Marcin, Rufin

Samobójstwo jezuity. Nic nie wskazywało!

25.06.2019 15:58:00 pawel_zastrzezynski 11 13682

„24 czerwca 2019 r. wczesnym popołudniem odebrał sobie życie o. Piotr Matejski SJ, na stałe pracujący w szkole i parafii w Nowym Sączu przy ul. Ks. Skargi.

Ta tragiczna wiadomość jest dla nas wszystkich zaskoczeniem. Przyjęliśmy ją z niedowierzaniem, a nawet z przerażeniem. Wiemy, że jeśli ktokolwiek decyduje się na taki krok, robi to w rozpaczy, nie mogąc poradzić sobie z wewnętrznym bólem lub lękiem. Tymczasem nikt z nas, którzy znaliśmy o. Piotra i którzy z Nim się przyjaźniliśmy, nie podejrzewał, że przeżywa tego typu dramat wewnętrzny”. To fragment oświadczenia Prowincjała w związku z samobójczą śmiercią Jezuity z Nowego Sącza. Jednak warto zadać pytanie, czy na pewno nic nie wskazywało, że może dojść do tragedii?

W 2009 roku na profilu Nasza Klasa wychowankowie o. Piotra mówią o nim „BOSS”. W tym miejscu można odnaleźć galerię zdjęć, które są podpisane: „gangsta ze swoim bosem na czele”. Na innym zdjęciu młodzi ludzie fotografują się z logiem klasy zrobionym z butelek po piwie. Pod zdjęciem komentarz: „I o to jest TO na co wszyscy czekali. Nowe logo klasowe na rok szkolny jezuicki 2008/2009 - 46 piw w sumie poszło :)) dobry rezultat”. Te zdjęcia od dziesięciu lat są udostępnione do publicznego wglądu. 

Nikogo to nie zaniepokoiło, że tak zachowują się uczniowie szkoły?

Na stronie bursy szkoły jezuickiej w Nowym Sączu można odnaleźć galerię zdjęć, w której o. Piotr dzieli się z uczniami szkoły swoją pasją, czyli bronią palną. Arsenał broni, do której miał dostęp ten zakonnik daje do myślenia i zastanawia. Zwłaszcza, że dłonie kapłańskie namaszczone są na zupełnie odmienne działanie, niż prezentowane na fotografiach. 

Jednak najistotniejszy w kontekście oświadczania w zawiązku z śmiercią zakonnika jest fakt, że w Nowym Sączu śmierć samobójcza wśród kapłanów nie jest nowym tematem. Zwłaszcza trzeba mieć w pamięci samobójczą śmierć proboszcza Bazyliki Kolegiackiej św. Małgorzaty w Nowym Sączu, który dał wówczas jednoznaczny sygnał, że tu dzieje się naprawdę coś demonicznego. 

Dlatego ta sytuacja nie jest dla nikogo świadomego zaskoczeniem.

Trzeba jasno podkreślić, że zanim nastąpi dramat, każdy człowiek wysyła dziesiątki sygnałów ostrzegawczych do otoczenia. Jednak problemem jest tu stan, w którym skala niepokojących sygnałów jest tak wielka, że następuje proces omijania ostrzeżeń i wówczas zawsze dochodzi do tragedii, bo króluje beznadzieja. 

Dlatego stwierdzenie, że nic nie budziło niepokoju, jest samooskarżeniem dla każdego środowiska i niczym ponad to.

Ilu jeszcze księży będzie musiało się zabić, aby to zrozumieć?


***
Wczoraj, w klasztorze ojców jezuitów przy parafii pod wezwaniem Ducha Świętego w Nowym Sączu został znaleziony z raną postrzałową ojciec Piotr Matejski. Ojciec Piotr Matejski miał 51 lat, pochodził z Rzeszowa, w 1987 roku wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, gdzie w 2000 roku przyjął święcenia kapłańskie. Przez ostatnie lata uczył historii w Jezuickim Centrum Edukacji w Nowym Sączu, a także posługiwał przy tamtejszej parafii pod wezwaniem Ducha Świętego.

Z informacji podanych przez księdza Tadeusz Isakowicz-Zaleskiego wynika, że ojciec Matejski miał popełnić samobójstwo o godzinie 14.00, za pomocą broni palnej. Posiadał ją legalnie, ponieważ należał do klubu strzeleckiego. Ojciec Matejski miał zostawić dwa listy pożegnalne - pierwszy do rodziny, a drugi do władz zakonnych.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in