Miłość - Paweł Zastrzeżyński | Gorlice.in - gorlicki portal informacyjny
limanowa.in
Piątek, 23 czerwca, Wanda, Zenon, Albina
Rejestracja »

Felietony

2016-12-18 13:57:56

Miłość - Paweł Zastrzeżyński

Miłość - Paweł Zastrzeżyński
Czy można pisać na temat, z którego ciągle nie zdaje się egzaminu? Jak można zabierać głos w tej sprawie?

Co jeszcze bardziej przeraża, że na końcu życia będę, będziemy rozliczani właśnie z MIŁOŚCI. Z czynów miłości. Nikt nas nie będzie osądzał z dobrych rad, a z tego jak kochaliśmy. I to właściwie zmusza do zatrzymania się, kiedy jeszcze jest na to czas. A myślę, że okres przedświąteczny to najlepszy czas ku temu.

Czym jest miłość? – Nie wiem! I jestem przerażony! Szczerze przerażony. Świadomość, że za jakiś czas będę z tego rozliczony, potęguje moje przerażenie. Za to wiem, czym ma być miłość, tu nie mam żadnych wątpliwości. Miłość ma być bezinteresownym darem dla drugiego człowieka. Właściwie ta prosta definicja, którą mam w świadomości, jest niemożliwa do wykonania. A im bardziej się staram, tym mniej mi wychodzi. Wszystko w tym sformułowaniu jest zaprzeczone przez codzienne życie. Bezinteresowny dar!
Czego uczyłem się o miłości?

W filmie miłość pokazuje się bardzo prosto. On i ona spotykają się. Patrzą sobie głęboko w oczy, świat dla nich przestaje istnieć. Cięcie. Pokój, przyciemnione światło. Łóżko na środku. On i ona rozbierają się. Następuje moment, o którym mówi się, że się kochają. Uprawiają miłość. Oglądałem tysiące filmów i 99 % z nich ma taką scenę. Bardzo ważne jest, aby miłość była od pierwszego wejrzenia, tak aby świata poza tą osobą nie zobaczyć. Zakochanie, wszyscy do tego dążą. Pamiętam, że te filmowe wskazówki co do platonicznego zakochania, bo to też dość popularny temat, wziąłem sobie kiedyś do serca. Dziesięć lat, tyle mnie to kosztowało życia.
Bezinteresowny dar z samego siebie. Jak to rozumieć?

Miłość bliźniego z punktu widzenia rzeczywistości to krok do szaleństwa. Nic się nie zgadza. Wczoraj przyglądałem się jak ta miłość była realizowana w sejmie. Co więcej, instytucje, stowarzyszenia, czy partie polityczne, które na sztandarach niosą wartości, które wynikają z miłości, przeczą temu. Co mam na myśl? Codziennie chodzę do Kościoła na Mszę świętą. Ale gwarantuję, że jestem zwykłym łotrem. Chodzę codziennie, bo gdybym nie chodził, to by się to źle skończyło. To wiem. Jestem tak bezradny, że muszę szukać ratunku. Jednak to, że tam jestem codziennie, nie czyni mnie człowiekiem miłości. Nie! Sama obecność nie daje gwarancji. To czyny, które powinny z tego wynikać, ale niekoniecznie wynikają, o tym świadczą. 

Co jeszcze bardziej mnie zdumiewa, więcej miłości odnajduję w ludziach, których prawicowe środowiska nazywają „zagubionymi”. Nie może pomieścić mi się w głowie jedno wydarzenie. W swoim życiu wielokrotnie byłem wyrzucany z mieszkań. Co dziwne, wyrzucały mnie poczciwie babinki. Pewnie miały rację i swoje przekonanie. Ja myślę, że wszyscy ludzie działają w przekonaniu i mają na to pokrycie w argumentach. Mają zwyczajnie rację. Jednak to wydarzenie dotyczące mojego domu nie może zmieścić się w żadnej definicji, a pokrywa się w całości z tematem. Porządny człowiek wyrzuca mnie na bruk, a komunista, człowiek żyjący bez Boga, nie tyle przygarnia mnie pod dach, co oddaje cały swój dom dla mnie. W moje urodziny. Sam opłaca notariuszy. I oddaje to mi. Trzeba podkreślić, że bardzo często uważałem, że całemu złu, jakie zaznałem są winni właśnie komuniści. I ten człowiek też był czołowym komunistą. Ale obdarował mnie tak jak nikt inny. I to absolutnie bezinteresownie. To skoro będziemy rozliczani z czynów miłości, to kto szybciej trafi do nieba. Ja? Czy on?! Jest jeszcze jedna sprawa, która przeraża. Ten człowiek tuż przed śmiercią został w sposób bezinteresowny otoczony opieką przez osoby, które w 100 % potrafią prawdziwie i pięknie kochać. I ten człowiek powiedział, że on pierwszy raz w życiu spotkał KATOLIKA. Przeżył ponad 80 lat i nie spotkał. On zwyczajnie otrzymał coś co w jego mniemaniu nie należało mu się za darmo. On zawsze za to musiał płacić. Z reguły jak szedł do szpitala to kupował koperty i do każdej coś wkładał. Tak się leczył. A tu nagle nie musi za nic płacić, a jest traktowany jak król. To mu się zwyczajnie nie mieściło w głowie. Kiedyś zadał pytanie, czemu ta pani ciągle czyta jedną i tą samą książkę. Dziwił się. W odpowiedzi usłyszał: ona modli się. 

Piękna miłość jest różna od tego czego uczył mnie świat. Jestem pewien, że ten bezinteresowny dar, nie ma nic wspólnego z tym co daje świat. Bo to co daje świat i nazywa miłością, można kupić na każdej stacji w komplecie po trzy. I w tej miłości, ktoś kocha cię za coś. Za to że jesteś piękny, masz mięśnie i dużą inteligencję. Zaś z drugiej strony, długie nogi i resztę „produktów” na najwyższym poziomie. Takim idealnym wzorem są teraz np. państwo Lewandowscy. On świetnie gra w piłkę, a ona, co jej można zarzucić? Problem jest tylko z takimi osobami jak ja, których nie ma zbytnio za co kochać. Nieraz pytam, za co ktoś ma mnie kochać? Ja nie znajduję argumentów… Za nic. Za to że jesteś. I to działa jak zapalnik do bomby atomowej. Ta bezinteresowność zaraża jak wirus AH1N1, tylko sieje nie zniszczenie a życie. BEZINTERESOWNY DAR. Nie ciągłe wskazówki i punktowanie co robię złego. Co by się stało, gdyby żona podała piwo mężowi oglądającemu właśnie mecz?  Owszem, on nic nie rozumie, powinien pomóc, jest wszystkiemu winien. A on jeszcze leży i krzyczy. Tylko on szuka ekwiwalentu. Co mam na myśli? 

Kiedyś bardzo znana osoba siedziała i starała się poukładać swoje życie. Mogłem się temu przysłuchiwać. Ten człowiek listował swoje dokonania, po chwili te dokonania cichły i głos załamał się. Bo ja ją zdradziłem… Chciał kontynuować, jednak został zatrzymany. Usłyszał: „To jest wtórne. Tobie zwyczajnie brakuje miłości. Siłą człowieka jest jego miłość”. Zamilkł. My ciągle szukamy sytuacji miłościopochodnych. I jest ich bardzo dużo, mecz, serial, stacja benzynowa z pełnym asortymentem, cała paleta dostępna natychmiast. Za parę groszy zaspokojenie głodu miłości. I tak pewnie będzie do końca. Jednak, co musi dziać się w człowieku, gdy otrzymuje coś co mu się nie należy. Co się stanie w tym mężu, gdy żona zamiast „kazania”, podgłośni telewizor. Gdy mąż zamiast blokować telefon, dokupi kartę. Przestanie zawłaszczać a zacznie ofiarować. Oj, to eksperyment poza codzienne życie. Jednak idą święta, to możemy sobie poopowiadać bajeczki. A może to już wystarczy. Może warto odpuścić tą wieczną nagonkę, że Polak ciągle coś musi. Może warto rozłożyć się w fotelu i zdrzemnąć. Uspokoić to rozwrzeszczane serce i ten pęd, że ciągle coś muszę. Może zrobię to co chcę. To na co mam ochotę. Zrobię coś z przyjemnością. A dla mnie największą przyjemnością jest dawać prezenty, ale nie sobie. Dla siebie to żadna radość… Prawda, już troszkę inaczej brzmi to słowo, ten temat. Miłość, piękna miłość…

Może i trochę mniej się boję…   


******
Paweł Zastrzeżyński (44 lata) – reżyser filmowy, scenarzysta, producent. Ostatni film i książka Jeden Pokój o dr Wandzie Półtawskiej, wyprodukowany niezależnie, sprzedany w nakładzie 30 000 szt. Ukończył szkołę reżyserii Andrzeja Wajdy. Współpracownik prof. Grzegorza Królikiewicza. Współorganizator sztabu akcji Deklaracji Wiary. Inicjator nadania dr Wandzie Półtawskiej tytułu honorowego obywatela miasta Limanowa, oraz odznaczenia Orderu Orła Białego. Autor książki FOUND - The story of Wanda Poltawska's guidance. Obecnie pracuje nad filmem fabularnym Wyspa W. Motto życiowe: w twórczości nie idę na żaden kompromis.

Tło fotografie designed by Daviles - Freepik.com

Komentarze 2
osiem
osiem 2016-12-18 15:58:29
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Paweł pozdrawiam Cię.Podejmujesz trudne tematy.Musisz być bardzo silny.Życzę Ci tego, żebyś mógł się skutecznie bronić.
plus
1
plus
4
Hiena
Hiena 2016-12-18 19:55:57
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Przy problemach egzystencjonalnych polecam wizytę u specjalisty...
plus
3
plus
1
Dodaj komentarz